Misia

    Mieszkam w Elblągu i jestem mamą 16-letniej dziewczyny chorej na boreliozę, jak się okazało od 7 lat. Dopiero po tym czasie nastąpiła eksplozja objawów. Ja tak to nazywam, bo to, co się działo od września ubiegłego roku można w skrócie tak nazwać.

    A zaczęło się od niskiej odporności i ciągłych wirusów. Potem biegunki i zaparcia, na przemian z ciągłym osłabieniem. Następnie wysoka temperatura (myślałam że się termometr popsuł i biegłam po nowy do apteki - skala była pełna, byłam przerażona!). Wreszcie bóle brzucha, niska waga, bóle głowy w części potylicznej z niedosłuchem, gniecenia w klatce piersiowej i ostatecznie bóle stawów, a głównie prawego biodra. Następnie lewego i... w rezultacie moja córka przestała chodzić.

    ... Lekarze - Warszawa, Łódź, Elbląg... bezradni. Bez jakichkolwiek dowodów, że to borelioza, nie mogli, bądź nie chcieli nam pomóc. Nawet doktor rodzinna twierdziła uparcie, że to nerwica ... Boże daj mi siłę.

    Wreszcie uzyskaliśmy pomoc u lekarza leczącego wg metod amerykańskiej organizacji lekarzy ILADS. On jeden nam pomógł i dziś moja córcia chodzi i czuje się coraz lepiej. Teraz, gdy sytuacja jest ustabilizowana dzięki antybiotykom i kroplówce, jestem już spokojniejsza. Moje dziecko zdrowieje, a ja znów odzyskałam wiarę w człowieka. Przynajmniej staram się...

    Wiem, że do całkowitego wyzdrowienia droga daleka i niestety... koszty ogromne. I gdzie te podatki i pieniądze na służbę zdrowia? Dno kompletne. ... Leczenie niestandardowe, więc sama płacę za wszystko, nawet pielęgniarkę, która przychodzi podawać kroplówki... ... Rehabilitacja... ale, co tam, zdrowie dziecka najważniejsze... I... radość w jej oczach zamiast strachu i przerażenia... bezcenne... :)

To tyle

Pozdrawiam ciepło

    Misia